czwartek, 29 grudnia 2011

O Was, moich Czytelniczkach raz jeszcze (i to raz nie ostatni)

Z dużym upodobaniem śledziłam losy ankiety "Kim jesteś moja Czytelniczko" i długo nie mogłam się z nią rozstać. Po pierwsze pobiłyście kolejny rekord: 242 głosy. Wielkie łał. Po drugie wyniki są zaskakujące (miejscami): 47% moich Czytelniczek mieszka w dużych miastach, po 23% na wsiach i w małych miasteczkach. Dlaczego mnie to zaskakuje? Bo myślałam, że dziewczyny z małych miejscowości mają tak ich dosyć i tak pragną przeprowadzki do dużego miasta, że będą czytały raczej "Diabeł ubiera się u Prady" niż taką "Poczekajkę". Punkt następny, czyli co która z Was ma (ekhm, raczej kogo): 39% ma męża, 35% ma dzieci, ale najwięcej z Was ma zwierzęta (49%). Już wiem, czemu tak lubicie moje "zwierzęce" wstawki. Punkt kolejny (który bardzo mnie ucieszył): aż 72% z Was czyta co najmniej jedną książkę tygodniowo! Dziewczyny, jesteście fantastyczne! Następny punkt ucieszył mnie BARDZO. Nie tylko to, że 200 z Was (czyli 82%) lubi literaturę kobiecą (fajnie, bo ja taką piszę), a 30% także fantasy (fajnie, bo ja też taką piszę). Na koniec cieszę się, że u 70% z Was proza życia nie zdołała zabić romantyzmu i że nadal macie marzenia. Choć 28% racjonalistek także bardzo lubię (tym bardziej, że też czytają moje książki). Na koniec dowiedziałam się, że dwie z moich Czytelniczek są facetami. :) Ech, dziewczyny (i chłopaki), przepadam za Wami!

Postanowiłam podzielić się ze światem zdjęciami prezentów i dowodów sympatii, jakie przez trzy i pół roku bycia pisarką od Was otrzymałam: kartki z życzeniami z najróżniejszych okazji (imieniny, urodziny, narodziny Patisia, święta, wakacje) i bez okazji. Kurzołapki własnoręcznie wykonane: zakładki, Metryczka dla Patryczka pracowicie i z sercem haftem krzyżykowym wykonana przez Sabinkę, pudełko pełne cudów od Obłoczki, album od Agnieszki, piękny świecznik od Magdy, koniki od Gosi (na tego poziomkowego musiała specjalnie sprowadzać materiał) i choinkę z makaronu od pań bibliotekarek z Jadowa... Książki z pięknymi, osobistymi dedykacjami od koleżanek-pisarek... Przez te trzy lata dostałam też sporo przetworów domowej roboty: ogóreczki palce lizać, powidełka, miód z przydomowej pasieki, byłam również karmiona ciastami! (To wtedy, gdy pisałam dnie i noce i nie miałam czasu jeść).
Czyż nie jesteście kochane?
Uważam się za szczęściarę, będąc otoczoną przez tak wspaniałe, tak opiekuńcze i szczodre Przyjaciółki.

Dziękuję.

Dziękuję także tym z Was, co piszą poruszające, piękne maile, obdarzając mnie i moje książki dobrym słowem. Obiecuję, że jeszcze długo będziemy się spotykać na kartach opowieści.
Do poczytania więc!

środa, 21 grudnia 2011

Jak zostać pisarką?

Ponieważ wiele moich Czytelniczek próbuje swych sił w tworzeniu własnych opowieści i nie raz zadawano mi pytanie, co zrobić, by zostać pisarką, postanowiłam w prezencie świątecznym Wam o tym opowiedzieć. Obszerniej odpowiadam na to pytanie w "Sekretniku" (chyba nawet z przykładami).
Do ad remu.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Top10 Książki na zimowe wieczory

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień. Autorką pomysłu jest Klaudyna kreatywa.blogspot.com

Przyznam się Wam, że podczytuję tę akcję od samego początku. Po pierwsze dlatego, że pomysł sympatyczny, tematy ciekawe i z odpowiedzi uczestniczek można się dużo dowiedzieć o upodobaniach czytelniczych, po drugie dlatego, że (będę się chwalić, ale tylko trochę) niemal w każdym rankingu (no, co drugim) jest wymieniona któraś z moich książek (a to cieszy niesamowicie).

Wczoraj zobaczyłam nowy temat: książki na długie zimowe wieczory i... postanowiłam się przyłączyć. Będzie to pierwsza akcja blogowa, w jakiej biorę udział. Mam lekką termę (jak to przed debiutem), ale już cieszę się na następne.

Dziś więc moje Top10 (kolejność przypadkowa):

sobota, 10 grudnia 2011

Deficyt imion.

Słuchajcie, mam problem. Kończą mi się imiona dla bohaterów (całe szczęście, że nie dla własnych dzieci...). Powiecie: kobieto, imion są dziesiątki, może nawet parę setek! Ale... to nie jest takie proste. Imię wpływa na postać. Inaczej: jeśli znam kogoś o imieniu powiedzmy Artur i ten ktoś jest padalcem, to nie zrobię z niego w książce fajnego faceta, co to każda by go chciała. To se ne da. Piszę "Artur" i widzę padalca (nota bene: nic nie mam do jaszczurki padalca). A że znam coraz więcej i więcej osób, ciągle jakieś imię mi się z kimś kojarzy. Imiona pozytywne: Andrzej, Patryk, Łukasz, Bogusia, Patrycja, Lidka etc... już wykorzystałam i to nie raz. Albo znam osoby o tych imionach i je lubię/kocham/uwielbiam, albo nie znam, więc mogę kreować bohatera jak mi się chce (i to jest dużo lepsze). Nie może jednak w moich powieściach non stop przewijać się Patryk i Patrycja! Cierpię, dziewczyny. Cierpię na niedobór imion. Proszę o podpowiedź, bo chyba skończę z polską prowincją i przeniosę się do Ameryki. Tam można dziecko nazwać nawet Jabłkiem i wszyscy happy.

PS. Ankieta! Zapomniałam ogłosić najnowszą ankietę! Tym razem o Was. Cmok.
PS2. Na zdjęciu oczywiście Patryk (i Kasia-Grubasia).