poniedziałek, 29 kwietnia 2013

"Bezdomna" do kupienia dwa tygodnie przez premierą!

Dostałam taką oto wiadomość od Wydawcy, którą od razu się z Wami dzielę:

Kup książkę „Bezdomna” z 30% rabatem już 2 tygodnie przed oficjalną premierą!
Skorzystaj z systemu „POWIADOM MNIE”, a na podany adres otrzymasz kod na rabat w wysokości 30%!
Bądź pierwszy i przeczytaj książkę, na którą czekają tysiące czytelników!

TUTAJ przypominam, że można przeczytać początek książki (bardzo mi się podoba taka forma, bo nie jestem jeszcze przyzwyczajona do e-booków, co dla Was jest pewnie normalką).

A tu poniżej coś wyjątkowego: jedna z pierwszych recenzji "Bezdomnej" autorstwa Karoliny Laube Przeczytajcie. Warto!

"Bezdomna" - recenzja pisana emocjami

Okładka najnowszej powieści Katarzyny Michalak przyciąga wzrok, widniejące na niej zwierzaki, do których wprost. uśmiechają się oczy i profil smutnej, lecz mimo wszystko bardzo delikatnej z urody dziewczyny, nie zapowiadają gamy emocji, z jaką przyjdzie mi się zmierzyć po przeczytaniu "Bezdomnej".

Jest wigilijny wieczór. Czas, w którym ludzie siadają przy suto zastawionych stołach, dzielą się opłatkiem, składając sobie życzenia łamiącym się ze wzruszenia głosem i obdarowują się nawzajem prezentami. Trzydziestoletnia Kinga mogłaby obserwować te pełne uroku scenki, spoglądając w okna mijanych apartamentowców. Mogłaby, ale nie chce. Jej umysł zaprząta pełen odpadków śmietnik, który wybrała sobie na miejsce spędzenia ostatnich chwil swego nędznego życia.

Bo Kinga chce popełnić samobójstwo. Nic ani nikt jej na tym świecie nie trzyma. Cały dobytek tej znękanej przez los młodej kobiety mieści się w małym tobołku. Najcenniejszym przedmiotem w nim są tabletki, które pieczołowicie zbierała przez długi, długi czas. To właśnie one uwolnią główną bohaterkę "Bezdomnej" od konieczności zmagania się z każdym kolejnym dniem.

Życie Kingi ratuje mały bury kot, który przez przypadek został zamknięty w śmietniku. Ciche mruczenie zwierzęcia przywraca dziewczynie świadomość. Na Kingę i jej czworonożnego przyjaciela mimowolnie natyka się Aśka, z zawodu dziennikarka. Zwietrzywszy doskonały materiał na reportaż, zaprasza bezdomną Kingę wraz ze zwierzakiem w progi swego ociekającego luksusem, lecz mimo to bezosobowego apartamentu. To właśnie o te bezosobowe ściany rozbije się część historii Kingi, opowiadanej przez nią samą.

Ludzie, którzy planują kupić dom, luksusowy samochód, wyjechać w wymarzoną wakacyjną podróż z czasem stają się więźniami własnych pragnień. Kinga powinna więc czuć się wolna, bo przecież nic nie posiada, nie ściga jej ani ZUS, ani Urząd Skarbowy. Jej "wolność", którą ludzie czasami "wybierają" ot tak, z powodu nadmiernego pociągu do alkoholu lub hazardu jest tylko pozorna. Kinga bowiem zamknięta jest w niewoli po stokroć straszniejszej niż ta, której synonimem staje się duży dom bądź nowe, bardzo drogi, auto. Sama sobie narzuciła kajdany poczucia winy, chce, by ludzie nią gardzili. Dlaczego, chciałoby się wykrzyknąć? Odpowiedź na to pytanie może przynieść jedynie lektura książki.

"Bezdomna" nie jest z pewnością pozycją lekką, łatwą i przyjemną, którą czyta się dla rozrywki i podtrzymania nadziei w spełniające się marzenia, jak zdecydowaną większość poprzednich powieści Autorki. Nie ma w niej księcia na białym koniu, ani niewinnej dziewczyny, uparcie wyczekującej swego ukochanego. Nie ma w niej wiary w to, że świat jest dobry i piękny, jest za to brutalna rzeczywistość.

Walka o kęs jedzenia wygrzebany ze śmietnika i łzy płynące po policzku, kiedy z trudem przechodzi przez zaciśnięte gardło. Walka o kurtkę umazaną fekaliami i kawałek śmierdzącego materaca. Jest jama, która początkowo miała stać się grobem, a staje się schronieniem. Błysk szaleństwa. Pierwszy czwartek każdego miesiąca. Wspomnienia, mnóstwo bolesnych wspomnień. I samotność każdego z bohaterów, choć każda z tych samotności ma inny odcień bólu.

Choć język "Bezdomnej" jest lekki i prosty w odbiorze, to treść, jaką ze sobą niesie, ma potężny ładunek emocjonalny. Słowa, które są w stanie oddać go najpełniej to: po prostu wstrząsająca.

Bo ta powieść mną wstrząsnęła. Przed oczami miałam rozgrywające się w niej wydarzenia, powodujące, że często łzy szkliły mi się pod powiekami. To zupełne przeciwieństwo "Nadziei", "Mistrza", a nawet "Zmyślonej", która również mnie sponiewierała.

Pani Katarzyna Michalak po raz kolejny udowadnia, że nic, co ludzkie, nie jest jej obce, a jej literacki talent ma wiele twarzy.

"Bezdomna" to dla mnie opowieść o tym, że czasami nie mamy wpływu na to, co się z nami dzieje, choć bardzo byśmy chcieli. Na jej kartach poruszanych jest wiele istotnych kwestii. Najważniejsze jednak wydają mi się te, pozwalające na nowo docenić smak ciepłej herbaty i bułki z masłem jedzonej na kolację.

"Bezdomna" uczy, by nie oceniać po pozorach, gdyż nigdy nie wiadomo, jakie koleje losu wygnały odzianego w łachmany człowieka na ulicę.

Stanowi ona także swoistą przestrogę przed naiwnością i zbytnią ufnością, ponieważ tak łatwo jest stracić to, co się posiada, nawet w ułamku sekundy, po jednej nieprzemyślanej decyzji.

Ale "Bezdomna" to także nadzieja na to, iż choć jedno z "piętnastu istnień ludzkich" uda się tą powieścią ocalić...

sobota, 27 kwietnia 2013

Wieści z frontu

No, no, widzę, że wspieracie mnie w drimowaniu rzeczywiście z serca, bo Wydawcy zaczęli interesować się Kronikami. Mam nadzieję, że teraz to już kwestia czasu i będziecie miały znów co czytać. I to pięć tomów od razu. No może co kwartał, ale całe pięć.

Jeszcze jedna fajna Anaela dla okraszenia tego wpisu. Przyznam, że dzięki poszukiwaniom okładek do Kronik trafiłam do mojego małego prywatnego nieba, na STRONĘ gdzie publikują swoje prace genialni graficy, czasem zawodowcy, czasem zapaleńcy. Jestem pod ogromnym wrażeniem tych cudeniek! Obejrzyjcie koniecznie. Link prowadzi do działu, który najbardziej mi się podoba...

Z wieści aktualnych

"Bezdomną" można już kupić w przedsprzedaży:
w Merlinie
w Empiku
i
u Wydawcy gdzie pewnie będzie można kupić książkę z autografem autorki (znacie jakąś Michalak?) i gdzie znajdziecie POCZĄTEK POWIEŚCI. Nota bene "Bezdomna" na stronie Znaku widnieje jako "najbardziej wyczekiwana książka". Niesamowite!

Spływają też pierwsze recenzje tej powieści i są... poruszające tak jak ona sama.
Ja miałam wczoraj dwa wywiady - jeden dla radia, drugi dla prasy - i oczywiście musiałam się troszeczkę wzruszyć (no dobra, głos mi się załamał i nagranie na minutę przerwaliśmy). Czy ja kiedyś przestanę płakać nad moimi własnymi książkami? Odpowiedź: pewnie nigdy. Trudno nie przeżywać dramatów kogoś, kim na parę tygodni się staję... Ale nie zamierzam nigdy napisać książki, która nie będzie częścią mnie. Howgh!

Znak wraz z onetem zamierza rozpocząć "Bezdomną" akcję społeczną, uświadamiającą ogrom problemu w książce poruszony i jego tragiczne skutki. Do mnie napływają też pierwsze opowieści, jak to z Wami było i, kurczę, coraz bardziej utwierdzam się w słuszności napisania i wydania tej książki. Oby jej cel został osiągnięty. O nim mówi Kinga-Bezdomna do Aśki-dziennikarki

"- Opisz to. Spisz każde moje słowo. Może moja historia uratuje choć jedną matkę i choć jedno dziecko. Niech śmierć Alusi nie pójdzie na marne. Opisz to."

Z ostatniej chwili: znów możecie głosować na moją książkę w konkursie organizowanym przez portal literacki granice.pl (który szczerze lubię), tym razem oczywiście na "Bezdomną", która została zgłoszona do kategorii "powieści obyczajowe". Liczę na Was, Waszą wierność i oczywiście Wasze głosy, kochane moje Czytelniczki, dzięki którym jak gópia cieszyłam się miesiąc temu, gdy mój "Sklepik z Niespodzianką. Lidka" został głosami internautów wybrany NAJLEPSZĄ KSIĄŻKĄ NA WIOSNĘ. Było to dla mnie duże zaskoczenie i niesamowita frajda. Aha, tutaj LINK do nowego głosowania, o którym wspomnę jeszcze nie raz. 

niedziela, 14 kwietnia 2013

Wyjątkowe Top20 Recenzentek - nowy ważny konkurs!!


 Każdą książkę piszę w jakimś celu.

Nie tylko po to, by zapewnić Czytelnikom dobrą lekturę – w swoich powieściach poruszam trudne tematy, by skłonić czytających do refleksji, a także do konkretnych działań. Tak było
z Rokiem w Poziomce, gdzie jedną z bohaterek jest dziewczyna umierająca na białaczkę – po ukazaniu się tej książki dostawałam maile od Czytelników, którzy zgłosili się na dawców szpiku kostnego. Natomiast  Adela z serii Sklepik z Niespodzianką, ze względu na chorobę tytułowej bohaterki, stała się ambasadorem walki z rakiem piersi w Wielkopolsce. 

Tym razem oddaję w ręce Czytelników książkę poruszającą temat jeszcze bardziej delikatny, a zarazem wstrząsający: problem psychozy poporodowej. Urocza, inteligentna, zdrowa kobieta, matka nad życie kochająca swą nowo narodzoną córeczkę staje się tytułową Bezdomną, kobietą skazaną na wegetację i pogardę. Pracując nad powieścią, która miała być jedynie opowieścią o losie bezdomnych, odkryłam problem znacznie poważniejszy, z którym może się zetknąć każda kobieta i jej rodzina – to problem depresji poporodowej i jej najcięższej postaci, czyli właśnie psychozy. 
Powieść tę wyrwałam sobie z serca, bo pisać o bohaterce, której serdecznie współczułam,
o tym, co zrobiła swojej córeczce i jak potem karała za to samą siebie; było bardzo, bardzo trudno, ale jeśli ta książka uratuje choć jedną matkę i jedno dziecko – warto było. Mam nadzieję, że ta książka po pierwsze otworzy oczy społeczeństwu na istnienie tego zagrożenia, po drugie – uprzedzi przyszłą matkę o możliwości wystąpienia tego stanu właśnie u niej. Może któraś z Czytelniczek, poruszona historią Bezdomnej, skuteczniej poprosi o pomoc i ta pomoc zostanie jej udzielona, a Czytelniczka i jej dziecko zostaną uratowane

Po to napisałam tę powieść.
 
           A skoro książka jest wyjątkowa to i konkurs na Top20 Recenzentek musi być wyjątkowy. Otóż zgłaszać do konkursu możecie tylko i wyłącznie recenzje "Nadziei" (skoro seria z czarnym kotem, to seria z czarnym kotem). Nie muszą to być recenzje z Waszych blogów, nie muszą być to recenzje profesjonalne. Czasem ujmie jurorów parę pięknych zdań. Nie muszą to być również opinie już istniejące, do końca trwania konkursu macie szansę napisać własną i zawalczyć o książkę. Nagrodą będą przedpremierowe, dedykowane egzemplarze "Bezdomnej", przy czym to Wydawca dokona wyboru tych dwudziestu zwycięskich. Może oprócz "Bezdomnej" Znak przygotuje jeszcze jakąś niespodziankę? Naprawdę warto!
Linki do recenzji wklejajcie w komentarze pod tym wpisem. Umieszczę go zaraz obok, by łatwiej było trafić. Konkurs trwa do końca kwietnia.
Na koniec jeszcze jedna niespodzianka: ja dokonam swojego wyboru i oddam własnych dziesięć egzemplarzy m.in. Czytelniczkom, które wypowiedziały się w konkursie "Która była Twoją pierwszą", bo bardzo mi się podobały niektóre wpisy. 
Dodatkowo "Bezdomną" otrzyma pięć Czytelniczek, z którymi konsultowałam powieść w trakcie pisania: Gosia M., moja najdroższa Przyjaciółka, Sabinka, Kasiek, Miłośniczka Książek i nieoceniona Karolina L. Jestem Wam, kochane, przewdzięczna.

Mam nadzieję, że weźmiecie udział w konkursie, ja na razie się z Wami żegnam - wyjeżdżam popracować nad "Jabłoniowym Wzgórzem".
Do przeczytania za tydzień!!

wtorek, 9 kwietnia 2013

400 000, rozwiązanie konkursu i co teraz czytacie?

Kurczę, nie było mnie tu, gdy licznik odwiedzin wskazał następną magiczną cyfrę 400 000. Szkoda, ciągle czatuję na te piękne cyferki z wieloma zerami w ogonku i gdy już już mają się pojawić... a to zima, a to synek, a to przemarsz wojsk. Ale nie narzekamy, nie narzekamy, droga Kasiu, tylko się cieszymy! Szczególnie, że z 300 000 cieszyłyśmy się całkiem niedawno. W styczniu.
Dziewczyny (i chłopaki, o ile tu zaglądają, hejterów nie liczę) jesteście niesamowite! Dzięki za te setki tysięcy odwiedzin. Mam nadzieję, że nadal będziecie się tu czuły dobrze i bezpiecznie. Jak w domu. A ja, jako perfekcyjna pani owego, nie spocznę na laurach i będę podsuwała Wam co ciekawsze kąski.
Howgh.

Na początek rozwiązanie konkursiku na "Tę pierwszą". Trudno było mi wybrać tylko trzy zwycięskie komentarze. Wszystkie bowiem chwytały za serce! Skoro jednak mus, to mus, ale wspomogłam się trochę losem - wybrałam 10 wypowiedzi i potem wylosowałam trzy.
Proszę o adresy
Agawę
Sofi196
KaRo
i
dodatkowo Ewę (wpis z 3 kwietnia godz. 22:16).
Gratulacje, dziewczęta!

Na rozwinięcie: dziś wieczorem poczułam wiosnę. Wprawdzie leży u mnie jeszcze pół metra śniegu i raczej nie stopnieje on do majówki, ale powietrze zapachniało tą niesamowicie piękną i specyficzną wonią... Wiecie, co mam na myśli, no nie? Przez cały dzień nad Poziomką przelatywały dzikie gęsi (jak bardzo za nimi tęskniłam wiedzą te z Was, które przeczytały serię owocową). Więcej symptomów wiosny nie stwierdziłam. Jak jest u Was?
(Na wszelki wypadek dokupiłam 10kg słonecznika, bo do końca z tą wiosną nie wiadomo...)

Teraz parę słów na temat książek, które ostatnio przeczytałam.

 "Angelfall" Suzan Ee to powieść dla nastolatek, ale i mi, starej dziewiątce, całkiem się podobała. Ciekawy pomysł, ciekawa akcja, dobrze napisane urban fantasy. Krótko o fabule: anioły najeżdżają Ziemię, bezwzględnie eksterminując rasę ludzką. Nie mają litości dla nikogo, małe dzieci, młodzi, starzy, wszyscy idą pod nóż, czy raczej pod miecz. Penryn - główna bohaterka, natolatka opiekująca się szaloną matką i niepełnosprawną siostrą - musi się odnaleźć w tym nowym, okrutnym świecie i idzie jej całkiem dobrze, do momentu gdy najeźdźcy nie porywają jej siostry. A ona sama nie ratuje jednego z nich. Rafael staje się przewodnikiem Penryn do gniazda zła i coś mi się wydaje, że w następnych tomach stanie się kimś więcej... Jak wspomniałam książka jest niezła, czytałam do rana. Opisy dosyć brutalne (coś mi się wydaje, że autorka widziała zdjęcie polskich dzieci, pomordowanych na Wołyniu, przywiązanych drutem kolczastym do drzewa...), ale taki staje się tamten świat. Pierwsze porównanie, jakie przyszło mi do głowy to "Igrzyska śmierci", ale to raczej przez narrację pierwszoosobową w czasie teraźniejszym (i to jedyny minus tej książki: nie cierpię takiej narracji). Myślę, że spodoba się czytelniczkom "Igrzysk", choć im nie dorównuje. "Igrzyskami" (pierwszym tomem) byłam oczarowana. "Angelfall" jest dobry. I godny polecenia. A wiecie, że ja rzadko coś polecam, bo to duża odpowiedzialność. (Właśnie się kapnęłam, że tej książki jeszcze na rynku nie ma, bo premiera 17 kwietnia, skąd więc wzięła się u mnie?).

Druga książka, którą mogę polecić, wstrząsnęła mną. Po prostu nie chciałam się zgodzić na jej treść. Gdy ją czytałam, wszystko we mnie krzyczało: "Nie! Tak nie mogło być! Nie chcę o tym wiedzieć!". Mówię o "Dziewczynach wojennych" Łukasza Modelskiego. Kurde, jakie my jesteśmy szczęśliwe, że nie żyjemy w tamtych czasach... Że mimo wszystko Polska jest krajem spokojnym i (względnie) dostatnim. Oczywiście wiem, co się dzieje pod tą pozłotką. Śledzę wydarzenia gospodarcze i polityczne (nie myślcie sobie, że ja tylko o poziomkach i sklepikach potrafię myśleć i pisać), ale... jeszcze nie jest tak strasznie, jak było wtedy. Gdy skazana na śmierć rodziła dziecko w więzieniu. I potem to dziecko... ten maleńki synek... Rozkleiłam się, czytając tę książkę. Nieraz miałam łzy w oczach i bunt w sercu. Powinnyście ją przeczytać i Wy.

Na koniec pytanie do Was, kochane Czytelniczki: co teraz czytacie? Na co macie ochotę? Na coś wiosennego? Poważnego? Lekkiego? Trudnego? Czekam na Wasze komentarze. A w przygotowaniu następny konkurs. Myślę, że bardzo ciekawy.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Czy jest Wam kwietniowo?


Oczywiście nie jest ani Wam, ani mnie kwietniowo, bo w ogrodzie pół metra śniegu, łamią się konary, padają ogromne drzewa. Ptaki zamiast wysiadywać jajeczka, garną się do karmników. Słońca brak, ciepło tylko z pieca c.o. Prąd w dwóch gniazdkach i dwóch pokojach (w łazience już nie). Co ja Wam zresztą będę marudziła - wystarczy spojrzeć za okno.
Plusy: koń ze śniegu, ulepiony przez moje starsze dziecko (będzie teraz topił się do czerwca...)
Plusy: może wymarzną robale.
Plusy: hmm... hmm... już wiem: zmieniłam wystrój strony, bo chłodnych niebieskości miałam dość.

Witam więc ponownie na słonecznej stronie. Postaram się dostosować treść do wystroju kurczakowo-poziomkowego.

Zerkam teraz na poprzedni wpis i komentarze do niego (dziękuję za wszystkie!!), by wybrać trzy, które najbardziej mi się podobały i oto "Lidzia" wędruje do:
Marty (kroplówkowej :)
M. (krótko i na temat)
oraz
Joanny, która napisała: Nie ma nic piękniejszego od słów mojej mamy, gdy przeczytała książkę, podeszła do mnie i do brata z wyznaniem "Jak dobrze, że Was mam".
Joasiu, dla pisarki nie ma nic piękniejszego niż takie słowa od Czytelniczek. Naprawdę się wzruszyłam... Dziękuję!

Proszę zwyciężczynie o wysłanie swego adresu na mail podany w zakładce Kontakt.

Teraz zaś następny konkursik, którego wyników jestem bardzo ciekawa. Tak ciekawa, że dołączam ankietę. Pytanie brzmi: Od której powieści TO się zaczęło ;D? Często czytam w recenzjach takie zdanie "przygodę z Kasią Michalak zaczęłam od..." i tego właśnie pragnę się dowiedzieć, od której książki zaczęłyście przygodę ze mną i moją twórczością.
Przewiduję trzy nagrody, którymi będą trzy książki. Jakie? Te, od których zaczęłyście! Choćbym miała "zieloną " Poczekajkę spod ziemi wydobyć, zdobędę, zadedykuję i wyślę. Na odpowiedzi czekam do przyszłej niedzieli.
Moja przygoda z Katarzyną Michalak zaczęła się od "Gry o Ferrin". Pierwsze zdanie, pierwszy akapit, pierwszy rozdział i przepadłam w świecie wojny, miłości i magii z Anaelą, Sellinarisem i czarnym wygadanym jednorożcem. Skończyłam pisać tę powieść gdzieś w 2003 roku, ale że nadal ciągnęło mnie do Ferrinu, jakoś tak... naturalnie powstały następne tomy. Długo wahałam się z wypuszczeniem "Gry" w świat i w końcu debiutowałam "Poczekajką", ale to "Gra" jest moim Number One i coś czuję, że jeszcze z Kronikami Ferrinu nie skończyłam. Marzy mi się powrót do Ferrinu... Może tym razem z "Amre Shanonem"? Może "Krew dell'Idarei"? A może "Zaklinaczka Cieni"? Z chęcią zapadłabym się ponownie w tamten świat...

Na koniec informacja taka sobie: nie będę ekranizowała I odcinka "Roku w Poziomce". Ludzie, z którymi miałam to robić są zajęci, ja sama nie dam rady pociągnąć projektu, sponsor się waha... Doszłam do wniosku, że moją rolą jest pisanie książek i scenariuszy. Produkcją filmową, czy serialową niech zajmą się producenci. Poza tym... i tak wolicie "Sklepik z Niespodzianką" albo "Poczekajkę" (przynajmniej tak wynika z ankiety! :)

Mam nadzieję, że jutro wieści będą lepsze (choć podjęcie powyższej decyzji nie jest złe, trochę mi ulżyło, bo ponownie organizując takie przedsięwzięcie chyba bym osiwiała) i że kiedyś wyjdzie wreszcie słońce zza chmur (i zrobi się ciepło!). Tego sobie i Wam w ten pierwszy kwietniowy wieczór życzę.

PS. Jeśli chcecie wiedzieć, co ja czytam, TUTAJ jest odpowiedź. :)