sobota, 6 maja 2017

Jestem dziwna: polecam konkurencję...

Przyjrzałam się tytułom, które przeczytałam w ciągu kilku ostatnich miesięcy i chyba będziecie trochę zdziwione doborem moich lektur. Bo co może czytać ta do-serca-przytul-psa Kasia Michalak, pisareczka "babskich" książek, którą ostatnio określono jako autorkę romansów (powiedziałabym, że ten kto mnie tak zaszufladkował nie czytał mojej "Bezdomnej", ale ten ktoś nie czytał żadnej z moich książek, po prostu "tak mu się o uszy obiło; nie wiem, co mam jeszcze napisać, jakiś krwawy horror? kryminał o seryjnym mordercy, wyjadającym gałki oczne swoim ofiarom, by wreszcie przestano mnie wpychać na półkę z harlequinami?!). Odbiegłam od tematu.

Otóż ostatnio przeczytałam biografię Walta Disneya. Co za wspaniała, dająca ogromny zastrzyk chęci do życia i działania książka! W życiu bym nie podejrzewała, że W. Disney miał ciągle tak "pod górkę"! A mimo to nie poddawał się, utalentowany, pracowity, pełen wiary i nadziei. Polecam!


Przeczytałam "Wielkie kłamstewka" L. Moriarty i to nie dlatego, że powstał podobno bardzo dobry serial, bo ja tu nie oglądam TV, ale tutaj, w Australii, szukałam topowej autorki australijskiej, żeby przyjrzeć się temu rynkowi, i trafiłam na tę oto książkę. Okazała się zaskakująco dobra! Co mnie ucieszyło.



Próbowałam przeczytać powieść autorki zachwycającego "Sekretnego języka kwiatów" V. Diffenbaugh pt. "Nie prosiliśmy o skrzydła" , ale nie wiem dlaczego poległam po kilku rozdziałach. Nie mogę więc Wam ani polecić tej książki, ani nie polecić, bo po prostu nie wiem, jaka jest, może zrobię do niej drugie podejście, ale "Sekretny język kwiatów" zapadł mi w serce i pamięć. To na pewno.


Przeczytałam drugi tom powieści Adriana Grzegorzewskiego "Czas burzy". Kurczę, jestem pod wrażeniem bardzo dobrego pióra i przygotowania merytorycznego. Adrian, brawo! Polecam zarówno "Czas tęsknoty" jak i "Czas burzy". (Nota bene obie książki mają świetne okładki, a ja mam hopla na punkcie okładek).


Jeszcze powyższe tytuły jakoś do mnie pasują, no nie? Ale już poniższy nie do końca, a ja naprawdę lubię czytać o takich twardzielach. Może dlatego, że kilku znam osobiście. Autor: Naval, tytuł "Ostatnich gryzą psy". Bardzo dobra, dobrze napisana, ciekawa, prawdziwa i - co ważne: MOTYWUJĄCA książka. Żeby działać, dać z siebie wszystko, nie poddawać się, iść do końca. Tak mimochodem i zupełnie bez ukrytych motywów podsunęłam ją mojemu starszemu synowi. Przeczytał! Też mówi, że świetna!


Przeczytałam (Bosz, całą noc, do rana, mało mi oczy nie wypłynęły, ale nie mogłam się oderwać) najnowszą powieść mojego ulubionego autora "Blackout" i "Zero", która przemknęła jakoś tak niezauważona, a jest naprawdę dobra i... przerażająca (jak poprzednie zresztą). Tym autorem jest M. Elsberg, książką "Helisa". O tyle fajniej mi się ją czytało, że kiedyś interesowałam się inżynierią genetyczną, więc wszystkie fachowe zwroty i sformułowania były mi bliskie, ale spokojnie, ktoś kto nie miał z medycyną do czynienia też wszystko zrozumie. Oj, dobra książka...


Na koniec dwie pozycje: książka, którą dopiero zaczęłam czytać i książka, której... chyba nie przeczytam (co dziwne, bo właśnie jako konkurencję z pierwszych miejsc list bestsellerów ją polecam). Jestem dosłownie po parunastu stronach pracy Pawła Reszki pt...


...i już wiem, że przeczytam ją do ostatniej kropki, dziękując Opatrzności i wrodzonej nieufności do systemów opartych na wirtualnych przepływach gotówki (czytaj banki, fundusze inwestycyjne, domy maklerskie, doradcy finansowi), że tylko raz dałam się oszukać i straciłam stosunkowo niewielkie pieniądze.

A książka, której nie przeczytam, bo autor powyższej już mną wstrząsnął tak, że poniższą po prostu będę się bała otworzyć, mimo to Wam ją POLECAM:


Przeczytałam jedynie kilka recenzji tej książki, przeczytałam jak powstała (chylę czoła przed Autorem), kupiłam ją, jak wszystkie powyższe (większość ze względu na pobyt w dalekim kraju niestety w formie elektronicznej, a tak kocham książki papierowe!) i... chyba chcę pozostać w błogiej nieświadomości i pełna złudzeń.

Taki mi wyszedł dziwny wpis, ale bardzo często padają pytania, co czytam. No właśnie: wszystko. Byle było ciekawe. 

PS. Kiedyś dopatrzyłam się, że do kredytu na dom mam dopisane dwa ubezpieczenia - jedno było obowiązkowe, drugie dobrowolne za jedyne 5zł/miesięcznie - kto by zwracał uwagę na taką kwotę (oprócz mnie, która swego czasu miała na jedzenie złotówkę dziennie). Okazało się, że za te zaledwie 5 zł twój bank m.in. (bo benefitów było od groma) wyprowadzi ci raz w miesiącu twojego psa na spacer jeśli ty zachorujesz. Dziewczyny, to nie jest science fiction ani moja wyobraźnia, tak stało w umowie na to ubezpieczenie. Myślę, że żaden komentarz nie jest potrzebny.

5 komentarzy:

  1. Z tego zestawienia czytałam jedynie Czas burzy - książki o wojnie są szczególne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wpis. Zainteresowałas mnie Kasiu kilkoma ksiazkami. A w ogóle to fajne wiedzieć, co czytasz

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpis. Zainteresowała mnie książka "Mali bogowie" "Chciwość "postaram się to przeczytać." Czas burzy "czytałam świetna. Miłego czytania. 👍📚😘

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam jeszcze do tych wspaniałych książek taką,która WAS rozczuli i wstrząśnie.Jest to powieść Nino Haratischwili "ÓSME ŻYCIE"(dla Brilki)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio tak wiele się działo w moim życiu, że skupiłam się głównie na nim. Przez to mam wiele zaległości książkowych, a i blogosfera stała się bardziej odległa. Jednak jestem, pamiętam i z sentymentem zawsze do Pani wracam.

    OdpowiedzUsuń